Co dalej z cenami węgla i pelletu? Nasz prezes – Łukasz Horbacz w rozmowie ze Strefą Biznesu o sytuacji na rynku opału.

Rynek paliw stałych wchodzi w kolejny sezon grzewczy z kilkoma bardzo istotnymi znakami zapytania. O tym, co dziś dzieje się z cenami węgla i pelletu, skąd mogą nadejść problemy z dostępnością paliw oraz dlaczego nie istnieje jedno „najtańsze ogrzewanie” dla każdego domu, mówił w rozmowie ze Strefą Biznesu Łukasz Horbacz, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Sprzedawców Węgla.

Jednym z najciekawszych punktów rozmowy było zestawienie kosztów ogrzewania przygotowane przez Izbę Gospodarczą Urządzeń OZE. I co z niego wynika?

Węgiel nadal pozostaje jednym z najtańszych źródeł ciepła.

Dla analizowanego budynku o powierzchni 150 m² roczny koszt ogrzewania kotłem węglowym wyniósł 3090 zł. Droższe okazały się m.in. gruntowa pompa ciepła, powietrzna pompa ciepła, pellet oraz gaz. Niższy wynik osiągnęła jedynie pompa ciepła współpracująca z instalacją fotowoltaiczną o mocy 4 kWp.

Jak jednak podkreślił prezes Izby, takie zestawienia pokazują wyłącznie koszty bieżącej eksploatacji. Nie uwzględniają nakładów koniecznych do tego, aby pompa ciepła rzeczywiście osiągała deklarowaną efektywność – często docieplenia budynku, wymiany stolarki czy przebudowy instalacji grzewczej. W przypadku wielu starszych polskich domów właśnie te koszty mogą przesądzić o ekonomice całej inwestycji.

Rozmowa dotyczyła również sytuacji samych sprzedawców węgla.

Według szacunków PIGSW liczba aktywnych podmiotów zajmujących się handlem węglem spadła z ponad 10 tysięcy przed 2022 rokiem do około 5 tysięcy obecnie. Największa fala likwidacji nastąpiła w 2023 roku. Dzisiaj rynek nadal się kurczy, ale znacznie wolniej – zdaniem Izby mamy już bardziej do czynienia z konsolidacją niż zapaścią sektora.

Coraz więcej składów wprowadza przy tym do oferty pellet. Nie oznacza to jednak masowego odchodzenia od węgla, lecz przede wszystkim dywersyfikację działalności przy wykorzystaniu tej samej infrastruktury i tej samej bazy klientów.

Sporo miejsca poświęcono również możliwym turbulencjom na rynku węgla.

Dzisiaj węgiel w sprzedaży detalicznej kosztuje około 1400–1800 zł za tonę, ale obecne ceny wynikają w dużej mierze z dostaw zakontraktowanych wcześniej.

Tymczasem ponad połowa węgla trafiającego do polskich gospodarstw domowych pochodzi z importu. Bardzo ważnym kierunkiem pozostaje Kazachstan, a surowiec ten dociera do Polski przede wszystkim przez rosyjskie porty bałtyckie.

Problem polega na tym, że po ograniczeniu transportu węgla przez kierunek czarnomorski część ogromnych wolumenów została przekierowana właśnie na Bałtyk. A więc na te same porty i ten sam korytarz kolejowy, którym do Polski jedzie węgiel kazachski.

Rosnąca konkurencja o przepustowość portów i kolei, podwyżki taryf transportowych oraz mniejsze krajowe zapasy sprawiają, że ryzyko dla podaży i kosztów węgla w kolejnych miesiącach realnie rośnie.

Prezes Izby nie formułuje prognozy cenowej, ale zwraca uwagę na wyjątkowo niekorzystną zbieżność terminów: narastającą konkurencję o transport, wzrost taryf od 1 października oraz wrzesień i październik, czyli tradycyjnie okres największych zakupów opału przez gospodarstwa domowe.

Ważny wątek dotyczył również przyszłości ogrzewania węglem.

Masowego „powrotu do węgla” Izba nie przewiduje, bo regulacje idą w przeciwnym kierunku. Znacznie bardziej prawdopodobny jest jednak scenariusz, w którym odchodzenie od węgla potrwa wyraźnie dłużej, niż zapisano w dokumentach strategicznych, a kocioł węglowy w wielu gospodarstwach pozostanie drugim lub rezerwowym źródłem ciepła – szczególnie w budynkach bez pełnej termomodernizacji.

I wreszcie temat, który w ostatnich miesiącach rozpala rynek – pellet.

Jeszcze rok temu w sierpniu kosztował średnio około 1400 zł za tonę. Obecnie certyfikowany pellet A1 kosztuje około 1800–2500 zł, zależnie od regionu i kanału sprzedaży.

Powody?

  • mniejsze pozyskanie drewna,
  • mniej trocin będących podstawowym surowcem do produkcji pelletu,
  • czterokrotny wzrost ceny trocin – z około 30 zł do 110–120 zł za metr przestrzenny,
  • spowolnienie przemysłu tartacznego i meblarskiego,
  • ograniczenie importu ze Wschodu,
  • jednocześnie bardzo wysoki, sztywny popyt ze strony około 450 tys. gospodarstw ogrzewających domy pelletem.

Według przedstawionych w rozmowie szacunków ograniczenie pozyskania drewna może oznaczać około 450 tys. ton pelletu mniej na rynku, podczas gdy roczne zapotrzebowanie gospodarstw domowych wynosi około 2 mln ton.

Do tego dochodzi kwestia podatków.

W Niemczech pellet kosztuje obecnie około 430–480 euro za tonę, a więc mniej niż w Polsce. Jedną z istotnych różnic jest VAT: w Polsce 23%, w Niemczech 7%.

Dlatego problem pelletu nie sprowadza się wyłącznie do ceny. Realnym ryzykiem na nadchodzący sezon może być także dostępność paliwa i czas oczekiwania na dostawę.

Na koniec Łukasz Horbacz zwrócił uwagę na rzecz, o której bardzo często zapomina się w medialnych rankingach kosztów ogrzewania.

Nie istnieje jedno najtańsze źródło ciepła dla wszystkich.

Każde zestawienie trzeba odnieść do konkretnego budynku, jego izolacji, instalacji, dostępnej infrastruktury, lokalnych przepisów i pełnych kosztów – nie tylko bieżącego zużycia paliwa czy energii.

Bo ogrzewanie najtańsze „w tabeli” nie zawsze będzie najtańsze w prawdziwym domu.

Pełną rozmowę z prezesem PIGSW Łukaszem Horbaczem opublikowała Strefa Biznesu – https://strefabiznesu.pl/duze-zmiany-na-rynku-opalu-ceny-pelletu-podskoczyly-turbulencje-moga-dotyczyc-tez-wegla/ar/c3p2-29297569