W ostatnich tygodniach, w mediach coraz częściej pojawiają się alarmujące nagłówki sugerujące, że Europie grozi tzw. „gazowa apokalipsa”. Analizując sytuację magazynów gazu w Europie oraz napięcia geopolityczne, w tym przede wszystkim ataki na strategiczną infrastrukturę energetyczną w rejonie Zatoki Perskiej, pytanie – „Czy Europa rzeczywiście stoi u progu katastrofy?” rzeczywiście ma sens, a odpowiedź na nie jest wcale optymistyczna…
Pierwszym argumentem przemawiającym za tezą o nadchodzącej „gazowej apokalipsie” jest stan europejskich magazynów gazu. Po sezonie zimowym ich poziom jest znacznie niższy niż w poprzednich latach, a na kluczowym na Unii Europejskiej rynku holenderskim jest wręcz katastrofalny. Zapełnienie magazynów w Holandii wynosi zaledwie 4,66%, dla porównania – w kwietniu 2022 roku, po wybuchu wojny na Ukrainie wynosiło ono niemal 21%, a potężny kryzys energetyczny, który uderzył chwilę później w Europę pamiętają wszyscy.
Dzisiejsza sytuacja jest już w tej chwili znacznie bardziej poważna niż w 2022 roku, bo rynek gazu jest znacznie bardziej globalny niż jeszcze kilka lat temu. Europa, która po wybuchu wojny w Ukrainie odcięła się niemal całkowicie od tanich dostaw gazu z Rosji, stała się zakładnikiem globalnego rynku LNG, konkuruje o surowiec z innymi regionami świata, zwłaszcza z Azją.
W obecnej sytuacji z globalnego rynku LNG już „zniknęło” około 20% surowca, którego w praktyce nie ma czym zastąpić, a patrząc na rozwój sytuacji w rejonie Iranu, sytuacja może jeszcze znacznie się pogorszyć. Szczególne znaczenie mają doniesienia z ostatniej doby, o bombardowaniach kompleksu petrochemicznego w Asalujeh w Iranie – jednego z kluczowych ośrodków obsługujących ogromne złoża gazu, należące do największych na świecie.
W odpowiedzi Iran może po raz kolejny zaatakować katarskie złoża gazu South Pars, a wtedy „gazowa apokalipsa” jest w zasadzie nieunikniona, bo już w tej chwili wg. informacji płynących z Kataru, naprawa zniszczonej infrastruktury w tym miejscu ma potrwać od 3 do 5 lat.
Choć Europa sprowadzała z Kataru relatywnie niewielką ilość gazu, to każdy ubytek arabskiego LNG w globalnym łańcuchach dostaw zmusza inne kraje, szczególnie azjatyckie do poszukiwania alternatywy tam, gdzie gaz kupuje także Europa, a więc przede wszystkim w USA i w Norwegii.
Skutkiem tego w najlepszym wypadku będzie bardzo drastyczna podwyżka cen gazu, jaką w zasadzie już w tej chwili obserwujemy na całym świecie – także na rynku Europejskim, gdzie obecne ceny gazu są wyższe o około 66% od cen sprzed wybuchu wojny, a w najbardziej nerwowym momencie (po ataku Iranu na złoża South Pars) wzrost cen wyniósł przez chwilę ponad 115%. Ten scenariusz niestety szybko może się powtórzyć i to w znacznie gorszym wariancie – jeszcze wyższego i trwałego wzrostu cen gazu.
Scenariusze „gazowej apokalipsy” są obecnie dwa:
1. Pomimo drastycznych wzrostów cen gazu Europa zacznie napełniać swoje magazyny, by uniknąć braków gazu kolejnej zimy – za co niestety zapłacimy wszyscy, w dużo wyższych rachunkach za energię, nawozy, żywność itd.
2. Europa będzie wstrzymywać się z zapełnianiem magazynów do czasu spadku cen (który nie wiadomo czy i kiedy nastąpi) – a to grozi zbyt małymi zapasami gazu w magazynach przed kolejną zimą.
Na chwilę obecną realizowany jest ten drugi scenariusz – magazyny w dalszym ciągu są opróżniane, a proces napełniania, który zwyczajowo ruszał już w kwietniu nadal się nie rozpoczął, pomimo usilnych apeli Komisji Europejskiej dostrzegającej zagrożenie.
To, czy „gazowa apokalipsa” uderzy w Europę zależy tak naprawdę od sytuacji w Iranie i rejonie Zatoki Perskiej. Każda eskalacja konfliktu w tamtym rejonie przybliża nas do kryzysu energetycznego, jakiego być może Europa jeszcze nigdy nie doświadczyła, co już w tej chwili odczuwamy wszyscy przy dystrybutorach na stacjach benzynowych, gdzie podwyżki cen dotarły znacznie szybciej niż efekty drastycznych podwyżek cen gazu, które boleśnie odczujemy dopiero „za chwilę”.
Najnowsze komentarze