Pompy ciepła i panele fotowoltaiczne niekoniecznie przekładają się na obniżenie rachunków za energię – wynika z licznych doświadczeń osób, które zdecydowały się na tego typu inwestycje.
Mimo że rozwiązania te pomagają zmniejszyć emisje pyłów do atmosfery, koszty związane z zużyciem energii elektrycznej znacząco rosną.
Rządowe limity zużycia energii, które skutkują wyższymi rachunkami po ich przekroczeniu, nie sprzyjają przekształcaniu źródeł ciepła na taniejące od pewnego czasu paliwa stałe na źródła ciepła zasilane wciąż drożejącą energią elektryczną.
Nawet instalacje fotowoltaiczne mogą nie być skutecznym rozwiązaniem, ponieważ ich nadmierna nagromadzenie powoduje często skoki napięcia w sieci, co w upalne dni skutkuje ich wyłączaniem nawet kilkanaście razy dziennie, a stosowany od 1 kwietnia 2022 r. system rozliczeń Net-billing okazuje się wyjątkowo niekorzystny dla użytkowników tego typu instalacji.
Instalacja fotowoltaiczna produkuje prąd głównie w lecie, gdy jest tani i gdy nie jest wykorzystywany do ogrzewania domu. W zimie, gdy zapotrzebowanie użytkownika pompy ciepła na prąd drastycznie wzrasta, jest on znacznie droższy niż w lecie, co powoduje, że energia produkowana i sprzedawana do sieci w lecie jest nawet 3 razy tańsza niż ta pobierana do ogrzewania w zimie.
Ciekawy przykład tego typu został opisany niedawno przez Business Insider.
Bohaterem artykułu jest Pan Marcin, który zamienił kocioł na ekogroszek na pompę ciepła wspomaganą przez instalację fotowoltaiczną. Ku wielkiemu zaskoczeniu Pana Marcina inwestycja ta przyniosła co prawda oszczędności w skali miesiąca, ale tak niewielkie, że zwrot z inwestycji w pompę ciepła i fotowoltaikę nastąpi dopiero po 34 latach! I to przy założeniu, że tona ekogroszku będzie kosztować 2000zł, a cena prądu w tym czasie nie wzrośnie.
Tak długi okres zwrotu z inwestycji przekracza znacznie żywotność sprężarki w pompie ciepła, co oznacza, że inwestycja z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością nie zwróci się nigdy.
Jeszcze ciekawszą historię znajdziemy w rzeszowskim dodatku do Gazety Wyborczej, gdzie opisana została historia mieszkanki Rzeszowa, która po zmianie z ogrzewania ekogroszkiem na pompę ciepła wspomaganą przez fotowoltaikę, na ogrzewanie wydaje czterokrotnie więcej niż dotychczas.
Takich historii jak dwie opisane powyżej w skali całego kraju jest znacznie więcej, a przypomnijmy, że w 2023 r. mamy „zamrożone” do pewnego limitu ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych, co choć nieznacznie, to jednak poprawia sytuację osób ogrzewających swoje domy pompami ciepła.
W 2024 roku ceny energii elektrycznej z ogromnym prawdopodobieństwem jeszcze bardziej wzrosną, co widać nie tylko po tym, że spadki cen energii na Towarowej Giełdzie Energii wyhamowały, ale przede wszystkim po wycenach energii na przyszły rok, a te w lipcu wynosiły ponad 655 zł/MWh. To ponad 2 razy więcej niż cena energii przed kryzysem energetycznym spowodowanym wojną na Ukrainie i więcej niż średnia cena sprzedaży energii elektrycznej w 2022 roku.
O tym, że ceny energii elektrycznej w 2024 roku wzrosną przekonani są nie tylko niezależni analitycy, ale także ci z rządowego instytutu.
Wszystko to oznacza, że koszty ogrzewania dla użytkowników pomp ciepła będą jeszcze wyższe niż obecnie.
IGSPW
Najnowsze komentarze