Pomorska Uchwała Antysmogowa

Stanowisko Izby

Aktualności

Coraz więcej gmin z zakazami korzystania z paliw stałych!

Coraz więcej gmin z zakazami korzystania z paliw stałych!

Czy absurdalne i niespotykane nigdzie indziej w Europie uchwały pozbawią miliony mieszkańców naszego kraju niedrogich źródeł ciepła? Czy uwielbiane przez Polaków kominki odejdą do lamusa? „Coraz więcej samorządów decyduje się na to, by zakazać korzystania z paliw...

czytaj dalej
OPINIA EKSPERTA: Dlaczego EKOgroszek jest „eko” ?

OPINIA EKSPERTA: Dlaczego EKOgroszek jest „eko” ?

Krystyna Kubica, dr inż. Ekspert Polskiej Izby Ekologii w Katowicach Sezon grzewczy, niekorzystne warunki atmosferyczne i występujące incydenty smogowe, i znów liczne opinie, komentarze, które koncentrują się na hasłach walki ze „smogiem” i na walce z węglem, nawet z...

czytaj dalej
Co z rachunkami za prąd od lipca? Rząd planuje rozwiązania osłonowe.

Co z rachunkami za prąd od lipca? Rząd planuje rozwiązania osłonowe.

Rachunki za prąd od lipca wzrosną, to już pewne! Co czeka nas w drugiej połowie roku?

Zamrożone ceny prądu obowiązują tylko do końca czerwca i od lipca czeka nas wszystkich podwyżka cen energii. Ceny zostały zamrożone na poziomie 412 zł / MWh, a pełne uwolnienie cen od lipca do poziomu zatwierdzonego w grudniu ubiegłego roku przez URE oznaczałoby wzrost rachunków o około 65%.

Prawdopodobnie jednak, wzrost rachunków będzie niższy, bowiem tanieją ceny energii elektrycznej na Towarowej Giełdzie Energii.

Ekonomiści banku BNP Paribas szacują, że od lipca cena energii może zostać ustalona na poziomie 470-520zł/MWh, co oznaczałoby, że należy spodziewać się wzrostu rachunków za prąd o około 15 – 25%.

Podwyżki mają ominąć najuboższych, dla których rząd przygotowuje jednorazowy bon energetyczny.

Możliwość otrzymania bonu będzie ściśle powiązana z kryterium dochodowym, ale jaki będzie próg dochodowy poniżej którego będzie można otrzymać bon jeszcze nie wiadomo.

Wg zapowiedzi Pani Minister bon energetyczny ma objąć minimum 3,5 mln gospodarstwa domowych.

Oprócz jednorazowego bonu dla najuboższych, rząd pracuje także nas maksymalną ceną energii, która ma być dodatkowym elementem osłonowym dla pozostałych odbiorców.

Rozwiązania nad którymi pracuje rząd mają trafić pod obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów w najbliższy czwartek.

Gdy tylko pojawią się szczegółowe informacje dotyczące planowanych rozwiązań, będziemy Państwa o nich informować na naszym profilu, do śledzenia którego serdecznie zapraszamy.

Profesor z PAN podważa teorię o globalnym ociepleniu

Profesor z PAN podważa teorię o globalnym ociepleniu

Profesor dr hab. inż. Piotr Wolański, przewodniczący Komitetu Badań Kosmicznych i Satelitarnych Państwowej Akademii Nauk podważa najpowszechniejszą od wielu lat i mocno lansowaną przez klimatystów teorię o wpływie człowieka na proces globalnego ocieplenia.

W artykule pt. „Klimat a Człowiek” opublikowanym we „Wprost”, Profesor Wolański argumentuje, że nawet całkowite zaprzestanie emisji CO2 z przemysłu nie zatrzyma zmian klimatu na Ziemi. Według jego analizy, działalność człowieka ma minimalny lub brak wpływu na ocieplanie się klimatu.

Profesor wskazuje na trzy podstawowe procesy kształtujące klimat: obieg ciepła, obieg wody i krążenie powietrza, z czego głównym źródłem ciepła jest energia słoneczna. Argumentuje, że najważniejszymi czynnikami wpływającymi na klimat są Słońce, aktywność wulkaniczna, gazy cieplarniane i prądy morskie.

Wskazuje również na historyczne zmiany klimatu, zauważając, że klimat Ziemi ulegał wielokrotnym zmianom od zarania dziejów. Przedstawia korelację między temperaturą a zawartością CO2 oraz pyłów w atmosferze, sugerując, że wzrost CO2 jest efektem wtórnym, a nie przyczyną początkowego ocieplenia.

Profesor Wolański apeluje o ochronę środowiska, podkreślając jednocześnie potrzebę demaskowania teorii klimatystów, które według niego są wykorzystywane przez liberalny establishment naukowy do usprawiedliwienia podnoszenia podatków i promowania „czystego” przemysłu, a największy udział w tym procederze mają mieć elity europejskie, które chcą na silę całkowicie przemodelować  nasze życie gospodarcze i społeczne.

Źródło: Wprost

Czyjniki Airly kolejny raz pokazują inną rzeczywistość

Czyjniki Airly kolejny raz pokazują inną rzeczywistość

Czyjniki Airly kolejny raz pokazują inną rzeczywistość.
W wielkanocną niedzielę do Polski napłynęły ogromne ilości pyłów znad Sahary. Pyły te zostały natychmiast odnotowane na wszystkich stacjach pomiarowych Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, które pokazywały znaczące – bo sięgające nawet powyżej 500% normy stężenia pyłów PM10 i powyżej 400% normy dla stężenia pyłów PM2,5.
Są to specjalistyczne stacje, które posiadają odpowiednią kalibrację, certyfikację, a wyniki pomiarów z tych stacji można z całą pewnością uznać za poprawne i wiarygodne.
Niestety nie można tego samego powiedzieć o czujnikach Airly, które już wielokrotnie na przełomie ostatnich lat udowadniały, że ich wskazania bardzo często mijają się z rzeczywistością.
Tak było między innymi w minioną niedzielę, gdy wszystkie stacje pomiarowe GIOŚ wyświetlały się na mapie na bordowo, ostrzegając przed fatalną jakością powietrza, podczas gdy wszystkie czujniki Airly informowały na zielono o dobrej jakości powietrza.
To nie pierwszy już raz, gdy czujniki Airly pokazują skrajnie różne odczyty niż oficjalne czujniki GIOŚ. Bardzo podobna sytuacja miała miejsce już wielokrotnie, pisaliśmy o tym między innymi tutaj 👉 https://bit.ly/antysmogowy-coming-out gdzie z wytłumaczeniem całej sytuacji przyszedł sam Warszawski Alarm Smogowy, który uczciwie przyznał wtedy, że:
„…jedynie stacje Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska są wysokiej jakości, odpowiednio kalibrowane i obsługiwane przez specjalistów i jako jedyne są referencyjne dla międzynarodowych instytucji, takich jak np. Europejska Agencja Środowiska. Cała reszta to czujniki oparte na taniej technologii: przystępne cenowo, ale czasem fałszujące wyniki pomiarów”.
Problem w tym, że z tych „czasem fałszujących wyniki” czujników korzysta bardzo wiele samorządów w kraju, z Krakowem na czele i tymi „czasem zafałszowanymi wynikami” kształtuje się opinie społeczne na ogromną często skalę za pośrednictwem ogólnopolskich mediów, które również powołują się na te same odczyty.
Coraz więcej osób zaczyna zadawać pytania, czemu rzeczywiście mają służyć tego typu czujniki – poprawie świadomości o rzeczywistym zanieczyszczeniu powietrza, czy udowadnianiu z góry założonej tezy o tym zanieczyszczeniu, potencjalnie zmanipulowanymi wynikami?
Nikt bowiem tak naprawdę nie wie, czy, kiedy i z jaką dokładnością czujniki te pokazują jakiekolwiek prawdziwe dane, skoro różnica pomiędzy wskazaniami tych czujników, a czujników profesjonalnych potrafi niejednokrotnie sięgać aż kilkuset procent…
Zrzut ekranu ze strony airly.org/map: Bartłomiej Krzych – Fakty o smogu
PIGSW wnioskuje o przedłużenie nierealnych terminów wymiany kotłów na paliwa stałe w Polsce

PIGSW wnioskuje o przedłużenie nierealnych terminów wymiany kotłów na paliwa stałe w Polsce

Uchwały antysmogowe jako „martwe prawo, ale prawo” – PIGSW wnosi o wydłużenie terminów wymiany kotłów

Wojewódzkie uchwały antysmogowe przewidują zakazy eksploatacji bezklasowych instalacji na paliwa stałe. W zdecydowanej większości województw przypadają one na 2024 r. – na niektórych terenach terminy wymiany kotłów bezklasowych już minęły (Mazowsze, Wielkopolska), a w części województw upłyną one za kilka miesięcy (pomorskie, dolnośląskie). Oznacza to, że od 2024 r. zasadniczo nie powinniśmy mieć w Polsce instalacji bezklasowych – starych kotłów niespełniających norm co najmniej klasy 3., ale również wykorzystywanych do ogrzewania kóz, piecokuchni czy pieców kaflowych. To zupełnie alternatywna rzeczywistość. PIGSW rozpoczęła kampanię zmierzającą do urealnienia uchwał antysmogowych i wydłużenia terminów na wymianę instalacji.

Martwe prawo, czyli nie trzeba się przejmować?

Uwzględniając dane z Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB), wg stanu na początek 2023 r. zarejestrowano w Polsce 13,75 mln źródeł ciepła. Ponad połowa z nich ogrzewana jest paliwami stałymi. Wśród samych kotłów na paliwa stałe ok. 40% stanowią kotły bezklasowe. Do tego należy doliczyć jeszcze instalacje z definicji niespełniające norm emisyjności – piecokuchnie, kozy, kuchnie węglowe, piece kaflowe. Według wyliczeń Izby nawet 1/3 wszystkich źródeł ciepła to nadal instalacje bezklasowe, których używanie jest lub lada moment będzie niezgodne z przepisami wojewódzkich uchwał antysmogowych.

Czy fakt, że przepis jest powszechnie naruszany osłabia jego moc wiążącą? Oczywiście, że nie. Chociaż można spotkać opinie, że uchwały antysmogowe nie działają, że jest to martwe prawo, że nie ma narzędzi do egzekucji zakazów. To po części prawda – duża część społeczeństwa nawet nie zdaje sobie sprawy z obowiązku wymiany instalacji bezklasowych i z tego, że naruszają jakieś przepisy. Zabrakło bowiem wyraźnych działań informacyjnych i wyjścia samorządów do najmniej świadomych obywateli. Jednakże narzędzia do egzekucji zakazów istnieją.

Zatem, czy jest się czym przejmować? Owszem. Eksploatacja instalacji zakazanej na mocy uchwały antysmogowej jest karana grzywną na podstawie at. 334 Prawa ochrony środowiska. Czy to oznacza, że nawet 1/3 gospodarstw domowych w Polsce łamie przepisy? Bardzo możliwe. I muszą się liczyć z karami. Martwe prawo, ale prawo.

Kujawsko-pomorskie chciało przełamać tabu

Jesienią 2023 r. w województwie kujawsko-pomorskim podnoszono ten problem. Dostrzeżono bowiem, że tempo wymiany instalacji bezklasowych jest zbyt wolne i że termin 1 stycznia 2024 r. jest nierealny, jeżeli chodzi o eliminację instalacji bezklasowych. Powstał projekt zmiany uchwały antysmogowej przewidujący przesunięcie terminów na wymianę instalacji bezklasowych oraz 3. i 4. klasy do 1 stycznia 2030 r. Zdawano sobie bowiem sprawę, że ustalone terminy nie przewidywały nadzwyczajnych okoliczności, takich jak COVID-19, wojna na Ukrainie, kryzys energetyczny i galopująca inflacja.

Zmiany poddano konsultacjom społecznym. Wówczas odezwało się mnóstwo głosów przeciwnych i projekt upadł. Jednak, aby być przeciwko czemuś, trzeba sobie zdać sprawę z realiów i przyczyn problemu. Brak zmian terminów do wymiany kotłów doprowadzi do masowego karania obywateli, którzy albo nie dowiedzieli się w porę o konieczności wymiany instalacji, albo po prostu borykają się z problemem ubóstwa energetycznego.

Kampania Izby w sejmikach wojewódzkich

Izba alarmuje, że stan, w którym nawet 1/3 gospodarstw domowych łamie przepisy uchwał antysmogowych i naraża się na kary jest nienormalny. Skala tego problemu prowadzi do wniosku, że wina nie leży po stronie opornych obywateli. To władze zawiodły. Pierwotne terminy na wymianę instalacji nie uwzględniały wielu czynników. Podczas ich ustalania nie posiadano bowiem wiedzy o rzeczywistej ilości instalacji bezklasowych. Baza CEEB powstała dopiero 2,5 roku temu i dopiero od niedawna dostarcza dane na ten temat. Dodatkowo nie wzięto pod uwagę skali ubóstwa energetycznego w Polsce, które dodatkowo spotęgowała inflacja oraz wzrost cen paliw i energii.

Opracowano programy dofinansowań do wymian kotłów, ale nie uwzględniono w nich, że sama wymiana to niejedyne wyzwanie dla najuboższych gospodarstw. Co ma bowiem zrobić gospodarstwo domowe, którego 1/5 budżetu domowego przeznaczana jest na ogrzewanie, a które po wymianie instalacji zmuszone będzie do ogrzewania się droższym paliwem? Polityka dofinansowań do wymian instalacji nie przewidywała też problemu niewystarczającej termoizolacji budynków w Polsce. Nawet 70% budynków może być nieefektywna energetycznie. Jaki będzie więc skutek samej wymiany instalacji? Na pewno wzrost kosztów ogrzewania. Nie dziwi więc słaba skuteczność dotychczasowych programów dofinansowań…

Izba zwróciła uwagę na te problemy Ministerstwu Klimatu i Środowiska i poprosiła o podjęcie centralnych działań mających na celu rewizję polityki odchodzenia od źródeł na paliwa stałe i opracowanie ogólnych ram działań dla samorządów. PIGSW zwróciła się również do wszystkich województw o wydłużenie terminów na wymianę instalacji bezklasowych o co najmniej 3 lata. Obecnie to chyba jedyne, co mogą zrobić województwa, chyba że chcą masowo karać obywateli. Polityka wymian instalacji powinna być bowiem zaplanowana na nowo – uwzględniając liczbę instalacji podlegających wymianie, uwidocznione problemy oraz… nowe rozwiązania Unii Europejskiej.

UE dokłada do pieca

Zaplanowanie racjonalnej polityki odchodzenia od źródeł ciepła na paliwa stałe jest trudne, mając na względzie wymienione już ograniczenia. Jednak, żeby tego było mało, Parlament Europejski przegłosował ostatnio zmiany do dyrektywy charakterystyce energetycznej budynków, na podstawie których:

  • od 2025 r. zakazane będzie dotowanie zakupu kotłów na paliwa kopalne (węgiel, gaz),
  • od 2030 r. w nowych nieruchomościach nie będzie można montować instalacji gazowych.

To śmierć dla programu „Czyste powietrze” i gwóźdź do trumny dla dotychczasowych terminów na wymianę instalacji bezklasowych. Na co obywatele mają wymieniać posiadane obecnie instalacje? Skoro gaz odpada, zostają jedynie kotły na pellet, piece elektryczne i pompy ciepła. Natomiast, żeby nie paść od widoku rachunku za prąd, potrzebna byłaby do tego fotowoltaika, a to i tak nie załatwi problemu wysokiego rachunku w zimie…

Co dalej?

PIGSW będzie stanowczo naciskać na organy samorządowe i centralne, aby wypracowano nową politykę odchodzenia od paliw stałych w Polsce. Dotychczasowe działania okazały się niestety wielką porażką. Teraz mamy dwie drogi. Albo możemy udawać, że wszystko jest w porządku, pozostawić uchwały antysmogowe w obecnym, martwym kształcie i nie próbować nic zmienić z obawy przed lobby pseudo ekologów. Od tego jednak jakość powietrza na pewno się nie poprawi. Możemy też zacisnąć zęby, usiąść razem do rozmów i wypracować realny kształt nowej, odpowiedzialnej polityki odchodzenia od źródeł na paliwa stałe. Do tego będziemy zapraszać władze lokalne i samorządowe, zwłaszcza przed nadchodzącymi wyborami.

Rozbudowa ostatniej kopalni węgla w Wielkiej Brytanii dojdzie do skutku

Rozbudowa ostatniej kopalni węgla w Wielkiej Brytanii dojdzie do skutku

Działaczom klimatycznym zrzeszonym w organizacji Coal Action Network nie udało się przekonać walijskiego Sądu Apelacynego, że rząd Walii ma uprawnienia do powstrzymania rozbudowy ostatniej kopalni węgla kamiennego w Wielkiej Brytanii.

Tym samym Sąd Apelacyjny potwierdził wcześniejsze stanowisko Wysokiego Trybunału, który orzekł, że walijski rząd nie może unieważnić licencji na rozbudowę kopalni, która została wydana w 1996 r., a więc wcześniej niż uprawnienia w zakresie działalności wydobywczej, które rząd walijski uzyskał w kwietniu 2018 r.

Kopalnia Aberpergwm w Neath Port Talbot działa od 1996 r. Jest jedynym producentem wysokiej jakości antracytu w Europie Zachodniej i zaopatruje pobliską fabrykę Tata Steel w Port Talbot.

Rozbudowa kopalni ma na celu wydobycie około 40 milionów ton antracytu w kolejnych latach.

Operator kopalni, Energybuild Mining Ltd, posiada pozwolenie na rozbudowę i eksploatację kopalni do grudnia 2039 roku.