Sprzedaż pomp ciepła w Polsce spada „na łeb na szyję”, a niektórzy mówią już o całkowitym załamaniu rynku. Jakie są tego przyczyny? Czy to już definitywny koniec boomu na te urządzenia?

Tak naprawdę nie ma jednej odpowiedzi na powyższe pytania, bowiem przyczyn spadku zainteresowania pompami ciepła w naszym kraju jest co najmniej kilka. Poniżej postaramy się przybliżyć Państwu te najważniejsze.

1. Perspektywa znaczących podwyżek cen energii elektrycznej.

Niewątpliwie jedną z głównych przyczyn spadku zainteresowania pompami ciepła są perspektywy znaczących podwyżek cen energii elektrycznej. Do niedawna tak naprawdę nie było nawet wiadomo z jakimi podwyżkami przyjdzie nam się zmierzyć od lipca. Od kilkunastu dni wiemy już, że będą to wzrosty rzędu 30 – 36%. To dużo! O ile podwyżki rachunków o 50 czy 100zł miesięcznie dla osób nieogrzewających swoich domów przy pomocy energii elektrycznej są jeszcze znośne, o tyle podwyżki rzędu kilku tysięcy złotych rocznie, dla użytkowników pomp ciepła to już naprawdę sporo. Sytuacji wcale nie poprawi bon energetyczny, który w przypadku użytkowników pomp ciepła pokryje zaledwie kilka procent bardzo znaczącego wzrostu kosztów.

2. Rachunki grozy

Do spadku zainteresowania pompami przyczyniły się także nagłaśniane przez wiele mediów „rachunki grozy” jakie otrzymywały osoby, które dały namówić się na pompę ciepła, która miała być wygodnym i ekonomicznym źródłem ciepła. O ile do wygody użytkowania pomp przyczepić się nie można, to z ekonomią ogromna część tych urządzeń nie miała nic wspólnego. Chodzi tu przede wszystkim o tanie i kiepskiej jakości azjatyckie pompy, które miały notorycznie zawyżane parametry, a brak jakichkolwiek regulacji prawnych w tym zakresie sprawił, że polski rynek został dosłownie zalany tego typu urządzeniami.

Nie tylko kiepskiej jakości pompy były przyczyną wielu rachunków grozy, bowiem także dobrej jakości pompy, ale montowane w nieefektywnych energetycznie budynkach generowały astronomiczne koszty ogrzewania.

3. Rozczarowanie nowymi zasadami fotowoltaiki

Kolejnym ciosem poniżej pasa dla pomp ciepła była zmiana zasad rozliczeń dla użytkowników instalacji fotowoltaicznych. Szumne zapowiedzi o korzyściach wprowadzenia systemu net-billing nie wytrzymały starcia z rzeczywistością, a nowy system okazał się nieporównywalnie mniej korzystny od poprzednio stosowanego net-meteringu. Kolejny raz największe media w Polsce w tym m.in. Gazeta Wyborcza i Business Insider opisywały przypadki osób, które pomimo posiadania instalacji fotowoltaicznej otrzymywały gigantyczne rachunki za użytkowanie pomp ciepła.

4. Zapowiedź wprowadzenia taryf dynamicznych

Od lipca tego roku czeka nas nie tylko duża podwyżka cen energii elektrycznej, ale także wprowadzenie tzw. taryf dynamicznych, które znów mogą uderzyć w fotowoltaikę na nowych zasadach oraz użytkowników pomp ciepła.

Jeszcze do czerwca właściciele fotowoltaiki na nowych zasadach (net-billing), sprzedawać będą nadwyżki energii elektrycznej do sieci po tzw. Rynkowej Miesięcznej Cenie Energii Elektrycznej (RCEm). Jest to cena, po której hurtowi odbiorcy kupują energię elektryczną na giełdzie energii. Cena ta zmienia się dynamicznie w odstępach jednomiesięcznych. Do średniej ceny brane są

więc pod uwagę zarówno godziny, w których energia jest najtańsza jak i te, w których energia jest najdroższa.

Taryfy dynamiczne, które zostaną wprowadzone w połowie roku, będą cechować się tym, że cena energii będzie zmieniać się w nich co godzinę. Oznacza to, że w pewnych godzinach prąd będzie tańszy, a w innych droższy i mogą to być różnice sięgające kilkuset procent!

Jak łatwo się domyślić najniższe ceny energii elektrycznej w taryfach godzinowych występują w momencie dużej produkcji energii z fotowoltaiki, gdyż podaż energii i jej ilość w systemie jest wtedy największa.

Z kolei najwyższe ceny energii mamy w godzinach wieczornych, gdy instalacje fotowoltaiczne produkują mniej energii w miesiącach letnich lub nie produkują jej wcale w miesiącach zimowych, a jej zużycie w domach jest wówczas najwyższe.

5. Spadek cen pelletu drzewnego i wzrost popularności kotłów na biopaliwa stałe

To kolejna z przyczyn spadku zainteresowania pompami ciepła. Kotły na biopaliwa stałe (pellet, zgazowanie drewna, zrębki drzewne) dynamicznie zyskują na popularności i wyrastają na głównego gracza na rynku urządzeń grzewczych.

Wg najnowszych statystyk rządowego Programu Priorytetowego Czyste Powietrze, od lutego 2024 roku kotły na biomasę są nowym liderem tj. najchętniej wybieranym źródłem ciepła w Programie.

Dynamiczny wzrost popularności tym rodzajem ogrzewania to efekt stabilizacji cen pelletu drzewnego na poziomie, który zapewnia konkurencyjne dla gazu i pomp ciepła koszty ogrzewania.

Dodatkowo – kotły na biopaliwa stałe są znacznie lepszym wyborem w przypadku starszych i mniej efektywnych energetycznie budynków, czy też instalacji grzewczych wyposażonych w tradycyjne grzejniki, z którymi pompy ciepła nie radzą sobie najlepiej.

Co dalej z pompami ciepła?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ale definitywny koniec im raczej nie grozi. W nowym i efektywnym energetycznie budownictwie dobrej jakości pompa ciepła nadal będzie uzasadnionym wyborem i ekonomicznym źródłem ciepła.

W stwierdzeniu „dobrej jakości” tkwi jednak całe sedno, bowiem producenci tych naprawdę dobrych pomp, nadal walczą o wprowadzenie odpowiednich regulacji prawnych, które oczyszczą rynek z urządzeń kiepskiej jakości, w których parametry są zawyżane „na papierze”.

Chodzi tu przede wszystkim o dofinansowania z Programu Czyste Powietrze wyłącznie dla tych pomp, których parametry zostaną potwierdzone przez akredytowane laboratoria, podobnie jak ma to miejsce w przypadku kotłów na paliwa stałe.