W portalu GLOBEnergia ukazał się artykuł „Kotły na pellet zostaną w Czystym Powietrzu. Czy paliwa wystarczy, czy czeka nas import z drugiego końca świata?”, sugerujący, że utrzymanie kotłów na pellet w programie Czyste Powietrze grozi niedoborem paliwa i uzależnieniem od egzotycznego importu. Polska Izba Gospodarcza Sprzedawców Węgla, reprezentująca przedsiębiorców handlujących paliwami stałymi – w tym rosnącą grupę dystrybutorów pelletu – uważa tę narrację za jednostronną i oderwaną od tego, jak realnie funkcjonuje rynek paliw. Artykuł, do którego się odnosimy: globenergia.pl/kotly-na-pellet-zostana-w-czystym-powietrzu-czy-paliwa-wystarczy-czy-czeka-nas-import-z-drugiego-konca-swiata

Alarmizm zamiast analizy rynkowej

Konstrukcja artykułu jest charakterystyczna: z faktu, że popyt na pellet rośnie, wyprowadza się wizję deficytu. Tymczasem rosnący popyt na rynku konkurencyjnym nie jest zwiastunem katastrofy – jest sygnałem cenowym, na który podaż odpowiada. Tak działa każdy rynek paliw i tak od lat działa rynek pelletu. Prognozowane w artykule zapotrzebowanie rzędu 4 mln ton rocznie do 2030 r. to nie „ściana”, tylko informacja dla producentów, gdzie warto inwestować.

Skąd weźmie się podaż? Z trzech źródeł naraz

Po pierwsze – produkcja krajowa. Polska należy do znaczących europejskich producentów pelletu, a krajowe moce produkcyjne są rozbudowywane w odpowiedzi na popyt; surowcem pozostają przede wszystkim produkty uboczne przemysłu drzewnego. Po drugie – pellet niedrzewny (agro), wytwarzany z biomasy rolniczej, którego potencjał w kraju o tak dużym sektorze rolnym jak Polska jest wciąż słabo wykorzystany. Po trzecie – import, który jest normalnym mechanizmem bilansowania każdego rynku towarowego, a nie „importem z drugiego końca świata”: handel pelletem odbywa się przede wszystkim w basenie Morza Bałtyckiego i w Europie Środkowej. Straszenie importem paliwa w kraju, który importuje gaz, ropę i biomasę energetyczną, jest zabiegiem czysto retorycznym.

Cena: rynek już raz pokazał, jak to działa

Warto przypomnieć sekwencję z lat 2022–2023: gwałtowny wzrost cen pelletu wywołany szokiem wojennym i paniką zakupową został w kolejnych sezonach skorygowany przez wzrost podaży i normalizację popytu. Przy obecnej rozbudowie mocy produkcyjnych i rosnącej konkurencji dostawców uzasadnione jest oczekiwanie, że w nadchodzących sezonach ceny pelletu będą raczej spadać niż rosnąć. I tu pytanie do autorów podobnych publikacji: czy spadek cen pelletu zostanie nagłośniony z taką samą energią, z jaką nagłaśnia się dziś ryzyko niedoboru? Doświadczenie uczy, że dobre

wiadomości o paliwach stałych rzadko trafiają na czołówki portali promujących jedną technologię grzewczą.

Konsument zasługuje na neutralność technologiczną

Nie kwestionujemy miejsca pomp ciepła w polskim miksie grzewczym. Kwestionujemy sposób prowadzenia debaty, w którym każda technologia konkurencyjna wobec pomp ciepła – wczoraj węgiel, dziś pellet – jest systematycznie przedstawiana jako rozwiązanie schyłkowe, ryzykowne albo wstydliwe. Pompa ciepła nie jest rozwiązaniem uniwersalnym: jej efektywność zależy od stanu termomodernizacji budynku, mocy przyłączeniowej i – przede wszystkim – od cen energii elektrycznej, o których rzadko mówi się z podobną troską. Dla milionów polskich gospodarstw domowych, zwłaszcza w budynkach niepoddanych pełnej termomodernizacji, nowoczesny kocioł na pellet czy niskoemisyjne paliwo stałe spełniające normy jakości pozostaje racjonalnym ekonomicznie wyborem. Rolą programów publicznych, takich jak Czyste Powietrze, jest dawać konsumentom wybór między technologiami spełniającymi wymogi emisyjne – i decyzję NFOŚiGW o pozostawieniu kotłów na pellet w programie oceniamy jako słuszną.

Ankieta pod artykułem, czyli sondaż z tezą

Znamienny jest również sposób zakończenia publikacji: pod artykułem umieszczono ankietę z pytaniem, czy kotły na pellet powinny nadal być objęte dofinansowaniem w ramach programów takich jak Czyste Powietrze. Kolejność jest nieprzypadkowa – najpierw czytelnik otrzymuje wizję niedoboru paliwa i importu „z drugiego końca świata”, a zaraz potem jest proszony o opinię w sprawie utrzymania dotacji. Tak skonstruowany sondaż nie mierzy opinii publicznej, lecz ją formatuje, a jego wyniki mogą być następnie przywoływane jako „głos czytelników” w dyskusji o kształcie programu Czyste Powietrze. Zachęcamy członków Izby, dystrybutorów pelletu i ich klientów do udziału w tej ankiecie – warto, aby obok głosów zwolenników jednej technologii wybrzmiał także głos rynku paliw stałych i konsumentów, którzy z kotłów na pellet korzystają na co dzień.

Podsumowanie

Rynek pelletu w Polsce nie potrzebuje katastroficznych nagłówków – potrzebuje stabilnych, przewidywalnych reguł. Niedobory, którymi straszy artykuł, rynek uzupełni tak, jak robi to zawsze: zwiększoną produkcją krajową, rozwojem pelletu agro i elastycznym importem. PIGSW będzie monitorować sytuację podażową i cenową na rynku pelletu i paliw stałych oraz informować o niej członków Izby i opinię publiczną – również wtedy, gdy wiadomości będą dobre.