Kraków powiedział „dość”! Strefa Czystego Transportu głównym powodem odwołania prezydenta miasta!
Jeszcze kilka miesięcy temu wielu przekonywało, że mieszkańcy dużych miast są gotowi zaakceptować coraz dalej idące ograniczenia dotyczące sposobu ogrzewania domów, poruszania się samochodem czy codziennego stylu życia „dla dobra klimatu”, „dla jakości powietrza” albo „dla przyszłych pokoleń”. Krakowskie referendum pokazało właśnie coś zupełnie innego.
Mieszkańcy Krakowa odwołali w referendum prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego, a wszystko wskazuje na to, że głównym powodem tego była właśnie Strefa Czystego Transportu (SCT).
Nie zadłużenie miasta, nie spory polityczne, nie ogólnopolska polityka!
Według badań exit poll najczęściej wskazywanym powodem mobilizacji przeciwników władz miasta było właśnie wprowadzenie SCT. Na ten powód wskazało aż 28,3 proc. ankietowanych. Dla porównania zadłużenie miasta wskazało 22 proc., a nepotyzm i sposób zarządzania spółkami miejskimi 14,3 proc.
SCT nie stała się symbolem walki o czystsze powietrze, tylko symbolem oderwania władz miasta od codziennych problemów zwykłych mieszkańców. Dla wielu krakowian nie była kolejnym „zielonym projektem”, tylko bardzo konkretnymi pytaniami – czy nadal będę mógł dojechać do pracy? czy będzie mnie stać na zmianę samochodu? czy komunikacja publiczna rzeczywiście jest alternatywą?
I właśnie tu pojawia się problem, który od lat ignorują zwolennicy administracyjnych zakazów i ograniczeń – transformacja nie może polegać wyłącznie na odbieraniu ludziom kolejnych praw i możliwości, bez zapewnienia realnej alternatywy!
Nie da się skutecznie ograniczać ruchu samochodowego w mieście, jeśli równocześnie komunikacja publiczna pozostaje droga, niewystarczająca lub niedostosowana do potrzeb mieszkańców obrzeży i osób codziennie dojeżdżających do pracy. Nie da się zmusić wszystkich do ogrzewania pompami ciepła, jeśli koszty takiego ogrzewania stają się kilkukrotnie wyższe od dotychczasowych kosztów ogrzewania paliwami stałymi.
Co bardzo istotne drodzy Państwo – wyniki badań pokazują, że sprzeciw wobec SCT nie był wyłącznie domeną jednej grupy politycznej. Wprowadzenie strefy jako główny powód odwołania prezydenta wskazywali wyborcy w zasadzie wszystkich liczących się w Polsce ugrupowań politycznych. To pokazuje jedno – nie był to sprzeciw polityczny, tylko sprzeciw wobec konkretnego rozwiązania, które mieszkańcy uznali za zbyt daleko idące.
Czy to oznacza koniec SCT? Na chwilę obecną (jeszcze) nie…
Sama strefa nie znika automatycznie wraz z odwołaniem prezydenta. Potrzebne będą nowe decyzje polityczne, zmiana uchwał albo nowa większość gotowa do ich korekty. Jednak jedno wydaje się dziś oczywiste – przyszłe władze Krakowa dwa razy zastanowią się zanim ponownie spróbują wprowadzać podobne rozwiązania i ograniczenia bez społecznej akceptacji.
Szkoda, że mieszkańcy wsi i mniejszych miejscowości w Małopolsce nie potrafili równie skutecznie zorganizować się w obronie swoich praw – szczególnie do korzystania z ekonomicznych źródeł ogrzewania na paliwa stałe, podkreślmy to bardzo wyraźnie – zgodnych z najbardziej restrykcyjnymi normami emisyjnymi w Europie!
Kraków pokazał właśnie, że cierpliwość Polaków ma swoje granice i że jeśli zabraknie dialogu, rozsądku i uczciwego spojrzenia na koszty społeczne, to ładnie brzmiące hasła ekologiczne nie wystarczą, by na Polaków nakładać coraz więcej ograniczeń.
Krakowskie referendum powinno stać się lekcją nie tylko dla samorządowców, ale i dla wszystkich, którzy wierzą, że zakazy i ograniczenia można nieustannie wprowadzać ponad głowami obywateli – bez pytania ich o zdanie i bez liczenia się z konsekwencjami dla zwykłych ludzi, którzy w ostatecznym rozrachunku mają decydujący głos, co bardzo dobitnie pokazali właśnie mieszkańcy Krakowa.
Najnowsze komentarze