Większość plaż na wschodnim wybrzeżu USA miała zniknąć już 6 lat temu…

W ten sposób straszono globalnym ociepleniem w USA już 30 lat temu. Co z tego straszenia okazało się prawdą? Ano niewiele, albo prawie nic… Dziś zapraszamy Państwa na małą podróż w czasie – do 1995 roku, gdy w renomowanym i jednym z najbardziej wpływowych na świecie dzienniku The New York Times ukazał się artykuł pt. “Scientists Say Earth’s Warming Could Set Off Wide Disruptions” autorstwa Williama K. Stevensa. Autor artykułu, powołując się na renomowany panel ONZ (IPCC), donosił z powagą, że Ziemia stoi już na progu klimatycznej katastrofy.

Przytaczał między innymi takie tezy jak to, że: „Przy najbardziej prawdopodobnym tempie wzrostu poziomu oceanów większość plaż na Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych zniknie w ciągu 25 lat”.

Od dnia, w którym ukazał się ten – jak najbardziej poważny artykuł, minęło nie tylko te 25 lat, ale jeszcze ponad 5 lat „bonusowych”. Mamy rok 2026, a plaże na Wschodnim Wybrzeżu USA nadal tam są. Miami Beach, Coney Island, Myrtle Beach – te i wszystkie inne oparły się zapowiadanej z powagą apokalipsie.

Ale to nie jedyna „trafiona” prognoza z tego artykułu…

Wg naukowców na których powoływał się autor artykułu – Grenlandia i lodowce na Antakrtydzie miały się topić w zastraszającym tempie, a poziom podnoszącej się w oceanach wody miał zalewać coraz więcej miejscowości na wybrzeżach. Tymczasem przez te 30 lat poziom morza podniósł się o około 10 cm, a najnowsze badania ujawniły, że od 2021 roku lodowiec na Antarktydzie nie tylko przestał się zmniejszać, ale w pewnym momencie zaczął bardzo szybko rosnąć. W latach 2021 – 2023 pokrywa lodowca wzrastała średnio o 108 gigaton rocznie!

W artykule Williamia K. Stevensa w 1995 roku prognozowano również, że ekosystemy leśne nie nadążą za migracją stref klimatycznych i będą masowo znikać. Tymczasem lasy w USA i Europie nie tylko nie znikły, ale zajmują dziś znacznie większą powierzchnię niż 30 lat temu, gdy pisano tamten artykuł. Najzabawniejsze jest to, że naukowcy już wtedy próbowali grać na dwa fronty – z jednej strony straszyli nieuchronną katastrofą, a z drugiej widzieli też, że „mogą też być korzystne efekty ocieplenia klimatu – łagodniejsze zimy, szybszy wzrost roślin, rozszerzenie się obszarów upraw na wielu obszarach m.in. w samych USA”.

Jaki morał z tej historii?

W 1995 roku straszono świat wizjami, które miały się spełnić „już za chwilę”. Minęło prawie 30 lat, a plaże w USA jak stały tak stoją, przybrzeżne miasta na całym świecie nie są pod wodą, a w Polsce po wyjątkowo zimnym i mokrym lecie, mamy właśnie mroźną i pełną śniegu zimę „stulecia”. Może zamiast wpadać w panikę przy każdej nowej i „nieomylnej” prognozie dotyczącej nieuniknionych skutków ocieplenia klimatu, warto zachować zdrowy dystans i odrobinę sceptycyzmu?